Victoria to również SIATKÓWKA!

W ostatnim czasie pojawiło się tutaj tyle relacji z boisk piłkarskich, że większość z Was pewnie już zapomniała o istnieniu naszej sekcji siatkarskiej.
Drodzy Kibice! Chcielibyśmy o sobie przypomnieć, dlatego właśnie śpieszymy do Was, niczym pasterze do szopy, ze świąteczną relacją z naszych aktywności ????

Jesteśmy, działamy i mamy się całkiem nieźle. Od czasu naszej ostatniej relacji odbyliśmy już niejeden intensywny trening, każdy z nich przyczynił się do udoskonalenia naszych umiejętności, a to z kolei przyczyniło się do poprawy naszych wyników. Z treningu na trening, z meczu na mecz ogląda się nas coraz lepiej, coraz więcej jest efektownych ataków, obron i bloków.
Oprócz kultywowania tradycji piątkowej siatkówki w Zalasiu trenujemy również na najróżniejszych halach w okolicy – Wola Filipowska, Tenczynek, Krzeszowice, Kamień… A jeśli kiedykolwiek powstanie hala przy szkole w Sance to i ją na pewno chętnie odwiedzimy ????

Powoli kończymy również pierwszą rundę naszego drugiego sezonu w lidze TKKF. W każdym meczu dawaliśmy z siebie wszystko, a podczas gdy my dawaliśmy z siebie wszystko nasi przeciwnicy zdobywali niezbędną do zwycięstwa ilość punktów… Ale nie każdemu przeciwnikowi się to udało! Oprócz lekcji pokory pojawiły się też promyki nadziei ????
Z nowych doświadczeń ligowych należy wymienić PIERWSZE W HISTORII KLUBU ZWYCIĘSTWO WALKOWEREM oraz PIERWSZE W HISTORII KLUBU ZWYCIĘSTWO W OSŁABIONYM SKŁADZIE.

Święta są czasem cudów i nadziei, więc i my wchodzimy w ten okres pełni nadziei – nadziei że nadchodzący rok będzie dla naszych siatkarzy pełen sukcesów, a może nawet i cudów 😀
Wszystkim życzymy wszelkiej pomyślności w nadchodzącym roku, Wesołych Świąt! ????
VICTORIA! HEJ!

PS. Załączone ilustracje przedstawiają tryumfalny powrót z meczu ligowego z drużyną CK Dziobak. Dotknięci plagą nieobecności, w pięcioosobowym składzie ograliśmy dużo liczniejszego przeciwnika. Bo nie liczy się ilość, ale jakość 😉
Był czas na uśmiechy, był czas na smakołyki. Bo słodki jest smak zwycięstwa, oby było ich jak najwięcej 🙂

Niestety na zdjęciu nie ma z nami kolegi Szymona P., który, jak zwykle, po meczu wrócił do domu swoim prywatnym odrzutowcem…
Niemniej jednak po raz kolejny na boisku dał z siebie 100% i bardzo dużą cegiełkę do tego zwycięstwa dołożył. I za to, Szymonie, podziękowania i szacunek! Mam nadzieję, że kiedyś to przeczytasz 😛

Post dodany z naszego Facebook:
https://www.facebook.com/706651864799846/posts/898482608950103