Wykonało się.

Wykonało się.

WYKONAŁO SIĘ.
Awans do 1/8 finału ligi okazał się być szczytem możliwości siatkarzy Victorii Zalas. Drużyna Lubię Leczo skutecznie wyleczyła ich z myślenia o jakichś większych sukcesach.

W pierwszym meczu oba zespoły były siebie warte. Potrafiły przeprowadzić akcje ładne i składne, ale potrafiły też popełniać głupie, szkolne błędy. Przez większość czasu szli łeb w łeb. Niestety do naszych chłopaków powrócił stary demon – zabrakło im czegoś co całkowicie męski zespół powinien mieć i pokazywać to w kluczowych momentach. W decydującym o zwycięstwie trzecim secie mieli prowadzenie 21:16. Nie wytrzymali ciśnienia, nie dowieźli, skończyło się na 24:26 Taki wynik został zapisany w protokole meczowym, taki też pojawił się na stronie internetowej ligi. Aż tu nagle… Następnego dnia pojawiła się informacja, że ostatnie sety fazy play-off powinno się rozgrywać nie do 25 a do 15 punktów, o czym rzekomo zostali poinformowani sędziowie. Kontrowersja! Zaczęło się przeglądanie i sprawdzanie taśm meczowych i okazało się, że w takiej sytuacji 15:13 górą byliby nasi… Odwołanie w tej sprawie nie przyniosło żadnego szczególnego rezultatu. Można więc jedynie zadawać sobie pytania: Czy nie każdy sędzia został poinformowany? Czy może było jak w tej wyliczance „Siała baba mak, nie wiedziała jak. Dziad wiedział, a nie powiedział”? Ta kwestia prawdopodobnie już na zawsze pozostanie zagadką. Jeśli ktoś z Was planuje nakręcić program „Sensacje XXI wieku” to właśnie dostał idealny materiał do rozważań.

Miłym akcentem było pojawienie się na trybunach niewielkiej grupki widzów która oglądała, komentowała, a momentami nawet nieśmiało dopingowała Brawo Wy! Jesteście wzorem dla wielu

A jak poszło w meczu rewanżowym? Może po prostu krótko powiedzmy, że nasi byli tutaj jak relacje rodzinne – najlepiej wyglądali na zdjęciach Wynik 0:2.

Teraz wrócili zatem do domów. Jedni do swoich żon i dzieci, inni do narzeczonych, jeszcze inni do szamponów pod prysznicem. Będą im opowiadać bajeczki o wielkiej, zwycięskiej Victorii. A już za parę dni powrócą na parkiety, żeby spróbować zmienić te bajeczki w rzeczywistość. Powalczą o miejsca 9-12, o to by nie być ostatnim na koniec rozgrywek. To naprawdę może się udać, trzymajcie kciuki

Wielkanoc dopiero za tydzień, ale cała Redakcja Siatkarska już teraz życzy wszystkim Czytelnikom zdrowych i spokojnych świąt, niezłych jaj i dobrej babeczki A po wszystkim polecamy spróbować mazurka, coby troszkę nadprogramowo przyjętych kalorii w tańcu spalić Niech Wam palma nie odbija, hej!

Zobacz post na Facebooku